sezon 2007/2008 - 1.09.2007 godz. 17:15 /2:2/
| osób | w tym Braci | cena | zbiórka | powrót |
| 2000 | dworzec 830 | dworzec 310 |
Video
Relacja
Mecz w Łodzi był pierwszym meczem wyjazdowym w tym sezonie, w którym mogliśmy uczestniczyć. Spotkanie te było zarówno widowiskiem sportowym jak i wielkim świętem kibicowskim. W końcu był to mecz przyjaźni... Zbiórkę w Chorzowie przewidzianą mieliśmy na godzinę 8:30, wyjazd pociągu o 9:09. Na Batorym nie było widać tłoku, jednak jak zawsze na chwilę przed przyjadem naszego środka lokomocji ludzie powychodzili z uliczek zapełniając perony PKP. Na Batorym było nas około 1400 osób, wyruszamy o 9:35 trzema składami. Zatrzymujemy się na kilku kolejnych stacjach, aby zabrać z nich kolejne FC Ruchu. Podróż mija spokojnie. Ze śmiesznych sytuacji można wspomnieć o żulach tańczących w Zawierciu;-)
Około 10 km od Łodzi zaczyna nad nami lecieć śmigłowiec, co ciekawe z Pabianic do Łodzi jedziemy godzinę! To wszystko przez objazd, który zafundowało nam PKP. W Łodzi punktujemy sie około 16:10, szybko opuszczamy pociąg i kierujemy się w stronę stadionu. Nim jednak znaleźliśmy się na trybunach, czekała nas integracja z braćmi z Łodzi. Warto wspomnieć, że chłopaki przygotowali jedzenie i picie za co wielkie dzięki! Część fanów poszła zrobić zakupy do okolicznych sklepów. Większość jednak została w okolicach stadionu gdzie, robiono sobie pamiątkowe zdjęcia, wymieniano się barwami i świetowano wspólne spotkanie. Świetną imprezę trzeba było jednak przerwać, gdyż czas meczu się zbliżał.
Zostaliśmy bardzo szybko wpuszczeni na stadion, ochrona nie robiła problemów. Mimo otwartej jednej bramki od sektora gości weszliśmy zadziwijąco szybko. Na całym stadionie bramki pomiędzy sektorami były otwarte, dzięki czemu kibice Ruchu będacy pierwszy raz na stadionie Widzewa mieli możliwość pozwiedzania obiektu. Mecz rozpoczął się około 17:58 (czas z zegara Widzewa). Wraz z kibicami Widzewa rozpoczęliśmy doping już od momentu wejścia na sektor. Mimo tego, że wiele osób po długiej podróży nie miało sił śpiewać, pokazaliśmy się z dobrej strony. Po stracie drugiego gola na chwilę doping cichnie, lecz tylko na moment. Później dopingujemy ostro do konća spotkania, co procentuje również na boisku, bo nasi piłkarze, nie dość że wyrównali to mieli jeszcze szanse wygrać spotkanie! Naszą liczbę na sektorze można ocenić na około 2 tysiące głów...
więcej: Niebiescy.pl